sobota, 1 lipca 2017

Barkley Marathons - najtrudniejszy bieg świata?

najtrudniejszy Ultramaraton barkley

Wyobraź sobie, że masz przebiec 160 kilometrów z sumą przewyższeń prawie 20 000 m. To tylko dwa razy więcej niż w Ultra-Trail du Mont-Blanc. Już? A teraz dodaj do tego, że nie wystarczy odłożyć trochę grosza i opłacić pakietu startowego. Aby zostać jednym z 40 śmiałków, którzy zmierzą się z trasą, musisz napisać tekst, zatytułowany: "Dlaczego to właśnie ja powinienem pobiec w Barkley". W jakim terminie? Jeśli jeszcze nie wiesz, to znaczy, że nie zależy Ci wystarczająco. Potem pozostaje Ci wpłacić nieco ponad 1,5 dolara wpisowego, przywieźć tablicę rejestracyjną, skarpetki lub paczkę Cameli z filtrem i już! Proste, prawda? Czas na przygotowania! 

Barkley Marathons - najdziwniejszy bieg na świecie

Na 90-minutowy film dokumentalny o tych zawodach trafiłam na Netflixie. Ze szczątkowych opisów wynikało, że to zabawa dla prawdziwych szaleńców. Przeczucie mnie nie zawiodło! Po wypełnieniu specyficznych formalności oznaczasz sobie trasę na podstawie otrzymanej wcześniej mapy. Chyba nie muszę dodawać, że nie wolno ci zabrać ze sobą urządzeń z GPS ani telefonu?  Impreza rusza, gdy jej twórca, Gary Cantrell, odpali papierosa. Co to za gość?

maraton barkley usa
http://ultrarunnerpodcast.com
Choć sam pomysłodawca sporo biegał na dystansach ultra, własnej trasy nie przebiegł i był pewien, że nieprędko znajdzie się ktoś, komu się to uda. Cały pomysł przyszedł mu do głowy, gdy dowiedział się, że zabójca Martina Luthera Kinga, James Earl Ray podczas swojej ucieczki z więzienia pokonał zaledwie kilkanaście kilometrów w ciągu 55 godzin. Jako znawca tych rejonów (Tennessee w USA), uznał, że w tym czasie można by pokonać znacznie więcej.

Ultramaraton Barkley USA

Musiało minąć niemal 10 lat, by ktokolwiek znalazł się na mecie. I, wyobraźcie sobie, że dziś, 30 lat później, tych herosów jest zaledwie piętnastu. Dwóch z nich ukończyło trasę więcej niż raz.

Po drodze, w różnych warunkach atmosferycznych, przy braku snu i potężnych różnicach wysokości, zawodnicy muszą wykazać się wzorową orientacją w terenie, bowiem warunkiem zaliczenia biegu, oprócz ukończenia go przed upływem 60 godzin, jest dostarczenie wyrwanych stron książek, które ukryte są na trasie. Tytuły pozycji są bardzo motywacyjne.

Znajdziesz tu "Idiotę", "Śmierć w lesie", "Potępienie" czy "Raj utracony". Lepiej ich pilnować, bo w 2013 roku Jared Campbell zgubił gdzieś jedną kartkę i został zdyskwalifikowany. W 2017 roku inny zawodnik, Gary Robbins, spóźnił się na metę o 6 sekund. Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, bowiem z dostarczonych stron wynikało, że pomylił trasę, co było równoznaczne z dyskwalifikacją.

Sądzę, że czujesz się wystarczająco zachęcony, by wpisać ten "bieg" na swoją bucket list. :)

Do biegania ultramaratonów mi bardzo daleko. Sądzę, że nigdy nie ukończę nawet ćwierci takiej trasy, ale tego typu filmy i literatura zawsze do mnie trafiają. Nie widzę w nich jedynie ludzi, którzy przebiegli 160 kilometrów, ale kogoś, kto na taki start poświęcił tygodnie treningów, specjalnej diety, a - co najważniejsze - kogoś, kto ma psychikę z żelaza.

11 komentarzy:

  1. Podobnie jak ty, pewnie nie ukończyłabym nawet ćwierci takiej trasy. Ale poszukam filmu na Netflixie, także go mam, a może mnie wciągnie.

    Jeju, dla mnie standardowo - 40 km maratonu to jest hohohoho za dużo dla mnie. Przy 160 to pewnie i tak po pierwszych pięciu bym się położyła i nie dała rady biec dalej. Jednak podoba mi się perspektywa biegania po takich terenach - brzmi to cudownie! Ale pozostanę raczej przy chodzeniu :P

    pozdrowienia! Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  2. Najciekawszy bieg o jakim słyszałam. Natomiast sama nie biegałam, nie biegam i nie zamierzam. To nie moje hobby - wolę ćwiczyć na siłowni. Ale miło dowiadywać się o takich ciekawostkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to nie siedzieć na kanapie. :)

      Usuń
  3. Kurcze.... ja tydzień temu zrobiłem 15 kilometrów i nadwyrężylem kostkę... :( Aż boję się myśleć, co by było przy 160km? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się. Też mam przymusowy odwyk. Zdarza się najlepszym. :)

      Usuń
  4. Podziwiam osoby, które decydują się na taki bieg, niezaprzeczalnie jest to walka z samym sobą, kształtowanie charakteru. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię biegać. Problem mam taki, że bardzo często biegam przez np miesiąc regularnie, a potem tracę zapał i wracam do bycia leniuchem. W zyciu przebiegłam najwięcej 5km. Dla mnie 20 km to już jest dużo, a 40 to jest jakaś niewyobrażalna liczba. Tym bardziej jestem pod wrażeniem tych osób, co podjęły się takiego wyzwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może brak Ci celu? Jeśli nie wiemy, po co coś robimy, to trudno wytrwać w działaniu.

      Usuń
  6. Jestem pełna podziwu. Ja z pewnością nie przebiegłabym nawet 1/4 tej trasy. Biegać nie mogę, moje ćwiczenia ograniczają się jedynie do orbitreku.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie mogę się zmusić do biegania po osiedlu każdego wieczoru :( Muszę obejrzeć ten film jako inspirację do moich treningów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. szaleństwo ...sama biegam ale rekreacyjnie to już nadludzkie osiągniecie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Sięgając nieba , Blogger