czwartek, 30 sierpnia 2018

Tatry: Rysy od strony słowackiej

Tatry: Rysy od strony słowackiej
Tatry szlak na rysy
Rysy od strony polskiej to jeden z najpopularniejszych celów tatrzańskich wycieczek. To jasne - lubimy zdobywać wszystkie naj, a wyżej w naszym kraju się nie da. W dowolnej chwili możesz wrócić do opisu trasy z Palenicy Białczańskiej na szczyt, a tymczasem pokażę ci alternatywną opcję, Rysy od strony słowackiej. 

Ruszam z Dolnego Śląska wraz z naszą babiogórską grupą Łowców Świtów. Po nieco monotonnej jeździe docieramy do Popradzkiego Plesa. Parking jest już mocno zapełniony, ale trudno się dziwić - jest 14:00. Pierwszy, asfaltowy cel to Popradské Pleso. Zarówno dojście, jak i samo otoczenie jeziora przypomina mi Morskie Oko. Nie mogę się doczekać, aż wkroczymy na nieco mniej uczęszczane tereny słowackiej części Tatr. To podejście mocno daje w kość moim nogom po długim siedzeniu w podróży. Docieramy nad jezioro i odpoczywamy chwilę.
Rysy od strony słowackiej

Tatry Rysy szlak

Tu wchodzimy na właściwy, niebetonowy szlak. Wzorem słowackich tragarzy, możemy zabrać ze sobą część schroniskowego zapotrzebowania. Nagrodą jest herbata w Chacie pod Rysami. O tej porze nic już nie zostało, a 50-litrowy plecak i tak uniemożliwiłby mi przeniesienie czegokolwiek w wyższe partie.
Szlak na Rysy od słowacji

Chwilę później dochodzimy nad Żabi Potok i Żabie Stawy Mięguszowieckie, gdzie zatrzymujemy się na uzupełnienie kalorii. Oddycham z ulgą, bo nogi i płuca zdążyły już zaadaptować się do żwawego trekkingu.
Rysy od Słowacji

Rysy od strony słowackiej


Chwilę później krajobraz się zmienia i docieramy do rumowisk skalnych, które towarzyszą nam do końca wędrówki. W tym miejscu muszę wspomnieć o słynnych i szeroko komentowanych “schodach na Rysy”. To po prostu kilka poziomych schodków, które dodano do innych zabezpieczeń na tym fragmencie szlaku. Skała jest tu mocno nachylona, a dzięki temu ułatwieniu możemy sprawnie przejść dalej. Niepotrzebnie rozdmuchana afera.

Jak dojść na Rysy

Rysy Tatry

Ta część to jedyna, poza kondycyjną, trudność w drodze na szczyt. Reszta to po prostu mozolna wspinaczka pod górę.


Wreszcie docieramy do Królestwa Rysów i jego siedziby, jakim jest Chata pod Rysmi. Jej otoczenie sprawia, że trudno się nie uśmiechnąć. Począwszy od przystanku na żądanie, przez ostrzeżenie na temat obuwia, a skończywszy na specjalnie wydzielonych miejscach dla wegetarian.

 Moja sałatka z hummusem smakowała w tym otoczeniu wybornie.
Rysy Słowacja Tatry

Oczywiście nie zabraknie tutaj zdjęcia najsłynniejszej toalety w Tatrach.
I najsłynniejszego przystanku na żądanie.

Po 15 minutach odpoczynku lecimy dalej, by zdążyć na zachód słońca. Od Chaty do szczytu dzieli nas jeszcze godzina marszu. Mocno się chmurzy. W tym momencie rozpoczynam dialog z Tomkiem, który przejdzie do historii tego wyjazdu:

- Wiesz, to chyba będzie takie symboliczne klepnięcie szczytu.
- Trochę wiary.

Docieramy na Rysy, a chmury zaczynają tańczyć. Zaczynam wierzyć, że coś z tego będzie. Co wyszło? Zobaczcie sami, bo w słowniku nie ma odpowiednich określeń na tę magię. Oczy mi się spociły i znów poczułam to, co sprawia, że wciąż to robię.

Rysy Tatry




Po godzinie schodzimy do schroniska i powoli szykujemy się do snu, wszak nad ranem ponownie ruszamy na szczyt, tym razem na wschód słońca. Tu znowu wyrażam swoją wątpliwość.

- Tomek, ale dwa razy to chyba nam się nie trafi takie cudo, co nie?
- Trochę wiary.


Kilka godzin później ponownie pniemy się w górę w mozolnym marszu. W oddali widać już rozpoczynający się nowy dzień - czuję, że będzie ładnie. Nie mylę się. Jest bardzo zimno, ale to, co widzę sprawia, że robi mi się cieplej na sercu. Obserwowanie świata, który budzi się do życia zawsze bardzo mnie wzrusza - myślę sobie, że mam duże szczęście, mogąc doświadczać tych chwil tak często.




Po śniadaniu w schronisku schodzimy w kierunku Popradskiego Plesa, gdzie czekają na nas zaparkowane auta. Ruszamy w dłuuuugą i pełną korków podróż do Wrocławia. Nie przeszkadza mi to, bowiem myślami jestem jeszcze na wysokości 2 503 m.n.p.m. I mam tak jakby... więcej wiary.

Informacje praktyczne:

Trasa:
Parking: 

Płatny 6 euro za dobę. Znajduje się tuż przy szlaku nas staw.

Wstęp do parku: bezpłatny

Trudność szlaku: 

W porównaniu do podejścia od polskiej strony ten szlak jest nieporównywalnie łatwiejszy. Trudność polega tu głównie na konieczności wypracowania odpowiedniej kondycji. Ekspozycja jest minimalna, a fragment z zabezpieczeniami to maksymalnie 10 minut całej trasy. Jeśli chcesz wejść na Rysy po raz pierwszy i zastanawiasz się, którą opcję wybrać - słowacka wersja będzie tą właściwą.

Ubezpieczenie:

Wsparcie HZS w słowackiej części Tatr jest płatne, zatem obowiązkowe będzie wykupienie ubezpieczenia. Po co? Na przykład po to, byś nie musiał organizować zrzutki na transport medyczny do Polski, a uwierz mi, zdarza się, że są to ogromne sumy. Przeczytaj dokładnie warunki i sumy na polisie ubezpieczeniowej, a, jeśli nie wiesz, z czym to się je, to napisz do mnie - pomogę.

Nocleg:

Nocleg w Chacie pod Rysami wymaga wcześniejszej rezerwacji i kosztuje około 30 euro za dobę. Nie ma czegoś takiego jak planowana gleba. W związku z przysługą, którą mi oddano czuję się w obowiązku o tym wspomnieć.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Skalne miasta w Czechach: Adrspach i Teplice nad Metuji

Skalne miasta w Czechach: Adrspach i Teplice nad Metuji

Skalne miasto czechy Adrspach
Jeszcze 5-6 lat temu urodziny świętowałam na rozmaitych imprezach, jednak z czasem znacznie większą radość zaczęło sprawiać mi celebrowanie miłych chwil w ciszy i spokoju. W tym roku postanowiłam wybrać się do obu skalnych miast w Czechach. Trudno mówić o pustkach, zwłaszcza w szczycie sezonu, ale na parkiecie bywało tłoczniej.
Skalne miasto Czechy

Na pierwszy rzut poszły Teplice nad Metuji. Mimo bardzo słonecznej niedzieli i dość późnej pory (przed 10:00), udało się znaleźć miejsce parkingowe i ruszyć do kasy. Po uiszczeniu opłaty otrzymujemy mapkę z opisem skał i oznaczeniem szlaków. Ja mimo wszystko zabrałam ze sobą mapę Sudetów Środkowych, bo nie potrafię ufać małym ulotkom.

Skalne miasto w czechach

Pierwszą ciekawą atrakcją tej pętli jest Strzemię, zamek strażniczy, na który wchodzi się po schodach i drabinkach. Punkt widokowy jest niewielki i mocno zatłoczony, zatem robię kilka zdjęć i ustawiam się do kolejki ku dołowi. Udaję się ku Skalnej Bramie i chwilę później rozpoczynam pętlę, która za niecałe dwie godziny doprowadzi mnie do tego samego punktu.
skalne miasto w czechach

Uwielbiam rozmaite formacje skalne w Karkonoszach, Rudawach Janowickich czy Górach Stołowych, a tutaj ich nagromadzenie robi naprawdę ogromne wrażenie. Dodatkowej radochy dostarcza mi odnajdywanie kształtów zgodnych z nazewnictwem.
skalne miasto

Każda skała jest opisana tabliczką, która skierowana jest w odpowiednią stronę, dzięki czemu na pewno nic nie przeoczymy.


Po powrocie na parking przemieszczam się ku Adrspach, co zajmuje zaledwie kilka minut. Elektroniczna tablica przy ulicy informuje, że cały parking jest już pełny, jednak intuicja mnie nie zawodzi - ostało się kilka miejsc, które zwolnili poranni turyści.

Opłacam wstęp i ruszam ku jednej z największych atrakcji Adrszpaskich skał, czyli zalanej piaskowni. Barwa i przejrzystość tego małego jeziorka robią na mnie niesamowite wrażenie. Wspaniały turkus i idealna przejrzystość towarzyszą nam przez 1,5 km pętelki dookoła akwenu.
czechy skalne miasto




Chwilę później wchodzę na zielony szlak i rozpoczynam właściwą pętlę. Jedną z pierwszych skał jest Głowa Cukru, która mocno zwęża się ku dołowi, przez co robi piorunujące wrażenie. Na szczęście ma solidne podstawy, co możecie zobaczyć poniżej.


Mały i wielki wodospad zobaczę innym razem, bowiem cała woda wyschła przez tegoroczne susze.


W połowie pętli znajduje się małe jeziorko, które możemy przepłynąć łódką wraz z flisakami. W zasadzie jedyną atrakcją są tutaj ich żarty, bowiem cały “rejs” trwa krótką chwilę, a na staniu w kolejce straciłam kilkadziesiąt minut.

Kochankowie to jedna z najsłynniejszych formacji skalnych w Adrspach. Możemy zobaczyć ich z punktu widokowego Wielka Panorama, który znajduje się blisko wyjścia z trasy zwiedzania.


Pod koniec skały zlewają mi się w jedno, ale, gdybym miała wybrać tylko jedno z tych miejsc, zdecydowanie udałabym się do Adrspach.

Informacje praktyczne (sierpień 2018):

Ceny biletów normalnych:

Teplice nad Metuji: 100 CZK
Adrspach: 120 CZK

Ceny parkingów:

Teplice nad Metuji: 50 CZK
Adrspach: darmowy

Obie kasy przyjmują płatność kartą

Jeśli chcecie coś zjeść, to w Teplicach zapłacicie jedynie gotówką. Adrspach przyjmuje złotówki przy przeliczniku 0,20gr/1CZK, o kartę nie spytałam.

Czas i trasa:

Teplice nad Metuji: trasa liczy około 6 km i około 2,5 godziny.
Adrspach: 3,5 km i około 3 godziny. Dodajemy tu także przejście wokół piaskowni.

Copyright © 2014 Sięgając nieba , Blogger